Fluorescencyjne światła komisariatu migotały słabo, rzucając długie cienie na wyblakłe, szare ściany. Gabriel wpadł do środka jak burza, z zaciśniętą szczęką i zaciśniętymi pięściami. Napięcie w jego piersi było nie do zniesienia, węzeł zdrady i niedowierzania skręcał się coraz mocniej z każdym krokiem.
– Muszę zobaczyć Adorę – zażądał, jego głos był ostry, przecinając szum policyjnych rozmów i od






