Ostre stuknięcie obcasów Olivii niosło się echem po gabinecie Ronalda na ostatnim piętrze, gdy podeszła do jego biurka. Jej odbicie niczym zjawa przesuwało się po oknach sięgających od podłogi do sufitu, a miasto rozciągało się czterdzieści pięter niżej jak lśniący dywan.
– Siadaj. – Ronald nie oderwał wzroku od laptopa.
Olivia wygładziła spódnicę i usiadła na skórzanym krześle, trzymając kręgosłu






