Wieczorne powietrze przylgnęło do skóry Zofii niczym zimny, bezlitosny uścisk, gdy wysiadła z samochodu. Drzwi zatrzasnęły się z ostrym, agresywnym finałem, który pasował do napięcia, jakie wiło się w niej samej. Dom Gabriela Stone'a wznosił się przed nią – monolityczna konstrukcja ze szkła i kamienia, która zdawała się odzwierciedlać mrok pochłaniający jego mieszkańca.
Brama stała lekko uchylona,






