Miasto zmieniło się wraz z nastaniem zmierzchu, malując ulice płótnem bursztynu i pogłębiających się cieni. Latarnie uliczne zamigotały, rzucając długie, niepewne kałuże światła na betonowy krajobraz. Nelly szła z wyrachowaną precyzją, która przeczyła jej niewielkiej posturze, jej kroki były odmierzone i rozważne, pomimo jej pozornej bezbronności.
Jej dłonie były wsunięte głęboko w kieszenie znosz






