Wypolerowane, mosiężne drzwi windy odbijały Olivię, kobietę, której ledwo poznawała. Jej zwykła, pewna postawa wciąż tam była, designerski kostium jak zawsze nieskazitelny, ale w jej oczach malowała się desperacja, przez którą wyglądała jak zwierzyna łowna. Winda wznosiła się coraz wyżej, każde piętro przybliżało ją do biura Philipa, a z każdym mechanicznym brzęknięciem, jej puls przyspieszał pod






