Sophie wpatrywała się w dokument przed sobą, słowa zlewały się, gdy po raz szósty czytała to samo zdanie. Ramiona miała napięte, kręgosłup sztywny od czujności, walczyła z pokusą podniesienia wzroku. Znajomy zapach kawy ostygł obok niej, zapomniany w rozpaczliwej próbie sprawiania wrażenia zajętej – sprawiania wrażenia normalnej.
Ale nic w tym nie było normalne.
Serce waliło jej o żebra jak ptak u






