Dech zaparło jej w gardle. Wiedziała, że to nadchodzi, od momentu, gdy zagrodził jej drogę – gdzieś głęboko czuła, że do tego zmierza. Jednak rzeczywistość tego, te słowa zawieszone w powietrzu między nimi, wprawiły jej serce w szaleńczy rytm.
Było coś w sposobie, w jaki to powiedział. Nie "czy", ale "kiedy". Ta cicha pewność siebie, ukryty żar w jego spojrzeniu, sposób, w jaki zdawał się już znać






