Obcasy Olivii stukały o marmurową podłogę jak metronom odliczający czas do jej egzekucji. Każdy krok w stronę sali konferencyjnej wydawał się cięższy od poprzedniego, a ciężar aresztowania Ronalda wciąż przygniatał jej ramiona. Poranny chaos sprawił, że jej makijaż był lekko rozmazany – mała niedoskonałość, która byłaby nie do pomyślenia jeszcze dwadzieścia cztery godziny temu. Teraz wydawała się






