Gdy Gale krzyczała, jej ręka wymknęła się spod kontroli. Ostry nóż zostawił na jej szyi cienką i długą ranę.
Nie była głęboka, ale i tak przebiła skórę. Powoli wypłynęła krew.
Ta rana była o wiele bardziej bolesna niż jakakolwiek rana, którą można by zadać samemu Shawnowi.
W tamtej chwili wiedział, że udało jej się go ukarać.
„Dobrze, dobrze, to moja wina”. Shawn w tym momencie nie dbał już o nic






