Z perspektywy Bailey
Stefan przestał mnie obmacywać i cofnął się z szerokim, szelmowskim uśmiechem. – Hmmm, nie jestem pewien, czy nasza mała, słodka Bailey zniesie prawdę – zadrwił, lustrując moją reakcję.
Nie mogę na niego patrzeć. Nie mogę już spojrzeć w twarz komuś, komu ufałam, kogo uważałam za przyjaciela. Spodziewałabym się, że za tym wszystkim stoi Juliet, bo nigdy nie kryła swojej niechęc






