Poczerniałe strupy złuszczyły się, odsłaniając świeżą, nienaruszoną skórę pod spodem. Nie pozostał ani jeden ślad.
Pod nasiąkniętymi krwią, podartymi ubraniami, jego ciało odbudowywało się, warstwa po warstwie. Jego mięśnie wyglądały na idealnie wyrzeźbione, naładowane mocą i ledwie powstrzymywaną siłą.
Następnie lodowa ściana rozpuściła się.
Marcus powoli otworzył oczy. Ten krótki błysk lodowego






