Zatrzymując się na moment przed wyjściem, posłał Emmie, wciąż skąpanej w łagodnym blasku pokoju, ostatnie, intensywne spojrzenie, po czym przepchnął się na zewnątrz.
Zazwyczaj lodowata wrogość w jego oczach natychmiast stopniała, ustępując miejsca ciepłu.
Unosząc dłoń w geście pożegnania, nie odrywała wzroku od jego oddalającej się sylwetki, dopóki próg całkowicie go nie pochłonął.
Po wyjściu Calu






