Zanim w ogóle zobaczył, kto przed nim stoi, jego ciało zareagowało instynktownie, przybierając błagalną pozę. Przednimi łapami gorączkowo drapał koc, a jego głos brzmiał chropawo, jakby połknął garść piasku.
– Czy te dwa szczeniaki się obudziły?
– To ja! – Emma szybko wyciągnęła ręce i objęła jego wielki, wilczy łeb, rozpaczliwie czochrając mu futro. – Nie obudziły się, maluchy wciąż śpią! Słyszał






