Lucien zerknął na Corvina. „Naprawdę myślisz, że mam nad nimi jakąkolwiek kontrolę?”
Sam był całkowicie bezradny.
Wpatrując się w Luciena, który najwyraźniej czuł się tak samo bezsilny, Corvin zamilkł.
Przez ułamek sekundy poważnie pomyślał, że pozostanie w laboratorium byłoby mądrzejszym wyborem.
Przynajmniej nie musiałby tak cierpieć.
Pilnowanie maluchów przez całą noc wcale go tak nie wyczerpał






