Preston widząc moje wahanie, znowu nacisnął mi na ramię.
Chwyciłam krawędź stołu, gotowa rzucić w niego talerzem, ale wtedy nachylił się nisko przy moim uchu.
– Spokojnie – wyszeptał. – Maxwell nie może. Nic nie może. Po prostu siedź spokojnie i wyglądaj ładnie.
Wpatrywałam się w niego.
Cofnął się.
Powoli odwróciłam się i spojrzałam znowu na Maxwella.
Jego usta były rozchylone w lepkiej szczerze.






