– Cassianie Langford, ty cholerny dupku! – zawyła Yvaine. – Myślisz, że jestem jakąś zabawką, którą można wyrzucić?
Płacz stawał się coraz głośniejszy.
Jej słowa zamieniały się w wrzask.
Kiedy wychodziliśmy z wesela, uśmiechała się.
Teraz była tutaj, sama, z czerwoną twarzą i trzęsąca się, pijana do tego stopnia, że mogła upaść w tym ciemnym barze.
Przełknęłam gulę w gardle, usiadłam obok niej i m






