Skurczyłam się i mocniej owinęłam kurtką.
Dlaczego do cholery jest tak zimno? Spakowałam płaszcz, miałam go na sobie, a i tak zamarzałam. Wyjechaliśmy na sześć dni, nie sześć miesięcy.
Ashton podszedł do mnie od tyłu i zarzucił mi na ramiona ciężki wełniany płaszcz.
Był ciemnoszary, gruby i wystarczająco ciepły, żeby odbić śnieżkę.
– Zawsze zapominasz, jak tu jest zimno – powiedział. – Noś go, aż






