Nie mogłam przestać się szczerzyć. Wydawało mi się, że aż za bardzo. "Powiem mu. Że chcę, żeby to było oficjalne. Co do moich... uczuć."
Wyskoczyła na równe nogi tak szybko, że stołek aż się przesunął. "W końcu to robisz! Dobrze. Powiedz to, podaj tort, zaciągnij go do łóżka – bum. Idealna noc."
"Ciszej," syknęłam, szarpiąc ją za rękaw. "Dosłownie dwa kroki stąd jest dziecko."
Zachichotała i opadł






