– Zadzwoniłem do adwokata. Jest w drodze.
Lea weszła do pokoju przesłuchań po wyjściu policjanta.
Wyglądała na winną. – Przepraszam.
– Nie twoja wina. – To była tylko częściowa prawda. Bolała mnie twarz po ciosie zadanym przez jednego z bramkarzy, a wciąż byłem wściekły na Leę za to, że zgodziła się wyjść z jej agresywnym mężem, który był marnotrawstwem tlenu.
– Wszystko w porządku? – Skrzywiła si






