Lekki uśmiech pojawił się na ustach Rhysa, gdy mnie zobaczył. – Przyszłaś.
Szybko wysiadł z samochodu i podszedł do mnie. – Mirabelle… wciąż mi ufasz.
– Nie ufam ci. Chcę tylko zobaczyć, w jaką grę grasz – powiedziałam chłodno.
– W porządku. Uwierzysz, że tym razem nie gram. Uwierzysz, że warto było przyjść ze mną na lunch. Gdzie chciałabyś pójść? – Jego oczy były łagodne, ton głosu delikatny.
– D






