Wpatrywałam się w niego. – Jaki jest haczyk?
Rhys uśmiechnął się łobuzersko, tym swoim uśmiechem, który kiedyś kochałam. – Po pierwsze, zjedz ze mną porządny posiłek. Potem… no cóż, będę potrzebował od ciebie przysługi. Po tym ci powiem. Nie martw się, nie będę cię prosił, żebyśmy do siebie wrócili. – Podniósł menu i zaczął zamawiać.
Kiedy jedzenie dotarło, stół był zastawiony wszystkimi moimi ulu






