Ashton stał, patrząc na mnie tym samym, znajomym spojrzeniem, od którego niemal boleśnie ściskało mnie w sercu z nostalgii.
Serce lekko mi zadrżało, zupełnie bezradnie.
Kiedy w końcu odzyskałam głos, był on napięty i nerwowy, choć sama tego nie zauważyłam.
– Ty… co ty tu robisz?
– Przyjechałem zobaczyć… dzieci – odparł Ashton.
– Aha.
Więc tylko po to przyjechał.
– Jak się miewałaś przez te ostatni






