Udałam, że go nie słyszałam. Mówił tak za każdym razem, gdy cierpiałam, i wiedziałam, że nie mówił tego poważnie.
Ale tym razem, może dzieciaki faktycznie wyczuły groźbę. Bo zaraz po tym, jak to powiedział, nagle ucichły.
– Hę? – Szykowałam się na kolejną falę, ale ból po prostu… ustał.
– Te dwa maluchy są tym razem zaskakująco grzeczne – mruknęłam, wciąż walcząc z chęcią zwymiotowania.
Na tym eta






