Co… właśnie się stało?
Poszłam za królem, gdy ten kierował się z powrotem do pałacu, ponieważ wydawało się, że nie mam wyboru.
I tak byłam w szoku – miałam być osobistą służącą księcia Teo?
Pyton pełzał obok, ale trzymał się z dala od króla, jakby wiedział, że starszy pan za nim nie przepada i nie chciał wpakować się w kłopoty.
Za mną książę Teo był jeszcze bardziej oziębły. Było dla mnie jasne, ż






