*Soren*
Ściskając mocno nieprzytomną Cianę, podniosłem ją, starając się ustabilizować jej drżące ciało. Miała zamknięte oczy, a na jej twarzy malował się wyraz ogromnego bólu. Lało jak z cebra, wiatr wył, szarpiąc drzewami lasu i przemaczając nas wszystkich do suchej nitki.
Beta króla, Jake, wraz z sześcioma innymi dotarli niemal w tym samym czasie co my. Po sposobie, w jaki się poruszali, widać b






