Annabelle zauważyła, że opatrunek, który dopiero co zawiązała, był mokry, a świeża krew przesączyła się przez gazę.
– Nie uważałeś na ranę?
Dorosły chłop, a wciąż nie potrafi sobie z takimi rzeczami poradzić? Czy to celowe?
Ale biorąc pod uwagę fakt, że wcześniej ryzykował życiem, by ją uratować, Annabelle postanowiła się z nim nie kłócić.
Westchnęła i podeszła do Kendrika. Nie odrywając od niego






