Scott objął Julissę w talii, przyciągając ją do siebie.
„Nie żenisz się z moją matką, tylko ze mną. Nie wystarczy ci, że ja cię lubię?”
„No tak, ale mimo wszystko…”
Jeśli naprawdę mieli być rodziną, to nastawienie jego matki miało spore znaczenie.
„Dobrze, najpierw zjedzmy. Nie analizuj tego tak.”
Mówiąc to, Scott nagle wziął ją na ręce.
Zaskoczona Julissa krzyknęła: „Panie Nichols, co pan robi?”






