Charlotte zacisnęła usta i uśmiechnęła się głupkowato. Jednak jej serce waliło z niepokoju.
Wiedziała, że nawet jeśli pojedzie na sześćdziesiąte ósme piętro, na nic się nie przyda. W rzeczywistości mogłaby nawet przeszkadzać. Dlatego bardziej sensowne było pozostanie tutaj.
Jednak myśl o tym, że Zachary jest w niebezpieczeństwie, sprawiała, że czuła niewytłumaczalny lęk.
– Panie Sterk, premiera ro






