Zachary kipiał ze złości, patrząc na nią z pogardą. – Jesteś idiotką?
– Ja... ja...
Szyja Charlotte, która dopiero co się zagoiła, teraz czuła na sobie ostrze sztyletu. Była śmiertelnie przerażona i ledwo mogła mówić.
– Ech, panno Windt, po co pani tu przyszła? – westchnął Ben.
On i pan Nacht sami w zupełności by wystarczyli, by pozbyć się niedobitków. Nie spodziewali się, że Charlotte sama podaru






