Z tą myślą brwi Zachary'ego zmarszczyły się, a jego uścisk na szklance z whisky zacieśnił się.
Po krótkim wahaniu wypił drinka duszkiem. Zakładając szlafrok, szybko wyszedł.
Za ścianą Charlotte zakrywała usta, mówiąc cicho: – Dobrze, jak tylko skończę, przyjadę po was.
– Nie martwcie się, jestem w bezpiecznym miejscu, tak samo jak Fifi. Wszyscy musicie być grzeczni i słuchać pani Berry. Bezpieczeń






