Przeniósłszy orła w bezpieczne miejsce, Robbie pośpiesznie odszedł.
– Paniczu Robinsonie, nic panu nie jest? – Gdy tylko Robbie wszedł na wzgórze, Bruce zobaczył go i podbiegł do niego.
– Nic mi nie jest. – Robbie pokręcił głową. Zanim zdążył powiedzieć coś więcej, Spencer i kilku ochroniarzy podjechało do nich z Henrym na wózku, a starzec wykrzykiwał z niepokojem: – Robbie, Robbie... Wreszcie cię






