Ciało przygniatającego ją mężczyzny stało się nagle cięższe. Oddychał jeszcze głośniej, niczym dysząca dzika bestia.
Mimo to Willow postanowiła w tej chwili igrać z ogniem. Uniosła głowę i pocałowała Jaspera w jego wąskie wargi.
Jego spojrzenie stało się jeszcze głębsze, a on sam sięgnął po oplatujące jego szyję dłonie kobiety. Jej głos był ochrypły, gdy powiedział: – Puść.
Nie miała innego wyjści






