Willow wiedziała, że on po prostu się o nią martwi. Wyciągnęła więc ręce, objęła go w pasie i spojrzała na niego z błagającym wyrazem twarzy. „Proszę, pozwól mi po prostu zejść pod wodę! Obiecuję, że będę ostrożna, Jasperze”.
Następnie chwyciła jego dłoń i zaczęła nią kołysać, jakby to on był decydentem w tym projekcie, a ona jedynie jego pracownicą.
W rzeczywistości to Willow rozdawała tu karty!






