**Perspektywa Elony**
Grzmot mruczał na zewnątrz jak niespokojna bestia, przetaczając się ciężkimi falami po horyzoncie. Krople deszczu tańczyły na szybie łazienki, ich miarowy rytm był niemal hipnotyczny. Burza nie ustawała od popołudnia i szczerze mówiąc, byłam za to wdzięczna. Było coś kojącego w tym, że mogłam się schronić od świata, w przestrzeni, która wydawała się… bezpieczna.
Łazienka Tris






