Obudziłam się wcześnie następnego ranka, a Romina i Catherine zawiozły mnie na lotnisko. Pożegnania były słodko-gorzkie i wiedziałam bez cienia wątpliwości, że będę za nimi szalenie tęsknić. Czas spędzony z Catherine i Rominą otworzył mi oczy i był bardzo pouczający. Dużo się nauczyłam i byłam wdzięczna za ich pomoc.
– Daj znać, jak wylądujesz – powiedziała Romina, a ja skinęłam głową z uśmiechem






