Carter spuścił wzrok.
Właściwie mężczyźni wcale nie byli tacy inni. Sam był tego żywym dowodem.
Ale widział już wystarczająco dużo, by żałować wszystkiego. Chciał znów zabiegać o Rheę. Szanse były znikome, ale i tak zamierzał spróbować.
Zbyt długo tarzał się w żalu. Nadszedł czas, by stanąć na nogi.
Carter wreszcie się odezwał. – Kate, przestań grać. Przestań próbować wybielać się na niewiniątko.






