"W porządku. Idź zająć się swoją pracą. Nie martw się o Sylvię. Teraz jest pod moją opieką!" – powiedział Jackson, a jego instynkt opiekuńczy względem biednej dziewczyny przybrał na sile.
Nie miał własnych dzieci. Sawyer i Sylvia dotrzymywali mu towarzystwa przez wszystkie te lata.
Sława i fortuna nie miały już dla niego znaczenia. Uznał więc, że otoczenie tej dwójki nieco większą troską nie stano






