Whiskey.
– Whiskey – zawołał głos. Cofnęłam się o krok, spoglądając w górę na bestię. Smoki nie istnieją, powtarzałam sobie. W dodatku ten smok był dziwny. Nie był to byt fizyczny. Jego pysk, skrzydła, ciało – wszystko było utkane ze światła. Widziałam prądy elektryczne spajające wszystkie elementy w jedną całość. Niemal jakby składał się z czystej energii.
– Whiskey – znów zawołał głos. Dobiegał






