SAGE
Następnego ranka powietrze w hotelowej restauracji wibrowało od napięcia. Promienie słońca wpadały przez okna sięgające od podłogi aż po sufit, kąpiąc pomieszczenie w ciepłym blasku, który wydawał się zupełnie nie pasować do lodowatej atmosfery panującej przy stole.
Kieran, łowca, rozsiadł się niedbale na krześle, popijając kawę, jakby nie miał na świecie żadnych zmartwień. Jego bystre, kalku






