Aria
Poruszam się lekko, jeszcze na wpół śpiąca, kiedy moja ręka ląduje na czymś twardym… i ciepłym. I na litość boską… ten zapach. Ten upajający, piżmowy zapach Lucasa, który za każdym cholernym razem sprawia, że miękną mi kolana. Moje oczy otwierają się i widzę go, uśmiechającego się do mnie jak jakiś grecki bóg.
– Wreszcie się obudziłaś – szepcze, posyłając mi ten swój krzywy uśmiech, po czym d






