Aria
Stoję jak przeklęty posąg. Mój mózg robi zwarcie. Nie mogę się ruszyć, nie mogę mówić, nawet nie mogę normalnie mrugać. Po prostu wpatruję się w tego mężczyznę, który najwyraźniej jest Alfą Marcelem… moim ojcem. Moim ojcem, stary. Co do cholery?
Zaczyna iść w moją stronę bardzo powoli, otwierając i zamykając usta, jakby próbował znaleźć właściwe słowa, ale zapomniał, jak się mówi. To straszni






