Aria
Lucas powoli zaczyna wjeżdżać autem w tłum, a ludzie stojący tam rozstępują się jak Morze Czerwone. W momencie, gdy przejeżdżamy, brama zatrzaskuje się za nami z takim pierdolonym hukiem, że prawie wyskakuję ze skóry. Spoglądam przed siebie i zdaję sobie sprawę, że jedyne, co oświetla drogę, to cholerne pochodnie i te stare jak świat latarnie wiszące na drewnianych słupach. Żadnych latarni ul






