Trzymam dłoń Harley w swojej i prowadzę ją z penthouse’u w stronę mojej prywatnej windy. Wciąż czuję ciężar naszych rozmów wiszący między nami niczym gęsta mgła, ale teraz jest inaczej. Jest między nami nowe porozumienie, niewypowiedziane, a jednak jasne – ona nie ucieka. Jeszcze nie. I ja też nie.
Kilka sekund później wychodzimy z windy na mój prywatny taras na dachu; drzwi zamykają się za nami b






