Stoję pod drzwiami kamienicy Harley tego samego wieczoru, dzwoniąc dzwonkiem i czekając, aż otworzy, przestępując z nogi na nogę w nerwowym oczekiwaniu na to, jaka może być jej reakcja na moją niezapowiedzianą wizytę. Ale gdy drzwi otwierają się po kilku minutach i ją dostrzegam, czuję, jak ogarnia mnie niespodziewany spokój.
– Thane? – pyta, a w jej głosie słychać zaskoczenie i ciekawość. – Co ty






