Grace ściskała dłoń Sabriny, łzy nagle spłynęły jej po policzkach, a ona wyszeptała słabo: „Sabbie, w końcu jesteś?”
„Mamo…” Sabrina cicho szlochała. „Przepraszam, mamo, miałam dziś kilka spraw do załatwienia, dlatego się spóźniłam”.
Przybiegła z budowy, tylko po to, by na przystanku autobusowym spotkać Lincolna. Potem przez jakiś czas błąkała się jak we śnie, wsiadając do autobusu dopiero na na






