Kiedy budzę się następnego ranka – a przynajmniej tak mi się wydaje, bo w tej dziwacznej górskiej sali szpitalnej nie ma okien – uśmiecham się, bo czuję zapach Jacksona.
Ale zaraz się marszczę, pocierając oczy, bo...
Przecież wzięłam prysznic. Jego zapach nie powinien się już na mnie unosić, więc dlaczego...?
Ale kiedy podążam za nosem i wyglądam przez krawędź łóżka, wybucham śmiechem, bo znajd






