Mój wilk wewnątrz mnie zapiszczał, nagle niesamowicie chętny i rozbudzony, kręcąc się w kółko, gdy zbliżamy się coraz bardziej do drzwi Jacksona. Nagle zatrzymuję się na korytarzu, z opadniętą szczęką spoglądając na moją pierś – tam, gdzie ona mieszka, obok mojego ducha.
„Ty mały smarkaczu!” szepczę na głos, przerażona nią. Ona chichocze, ze wszystkich rzeczy – boże, czy wilki w ogóle chichoczą?






