– No cóż – mówi Rafe, zerkając to na Lukę, to na mnie, najwyraźniej wyczuwając, że małe odwrócenie uwagi może być konieczne. – Tylko Akademia mogła wyciągnąć Ariego z łóżka, zmusić do biegu, a potem przez królewskie spotkanie przed siódmą rano.
Z wdzięcznością zwracam uwagę na mojego brata, a on puszcza mi ukradkiem oczko.
– Sugerujesz, że jestem leniwy, Rafe Sinclair? – ripostuję, unosząc kawę do






