Opadam na krzesło, wpatrując się w nią i nagle dostrzegając w tym logikę.
Całe życie byłam idealną księżniczką. I nigdy, przenigdy nie brałam pod uwagę, że to, co robiłam, mogło służyć jako zasłona dymna dla drugiej tożsamości – tożsamości, która potajemnie rosła od momentu, gdy wstąpiłam do Akademii, a Faiza jest tu po to, by mi pomóc ją rozwinąć.
– Zgadza się – mówi Faiza, a jej uśmiech rośnie,






