– Mój obecny, dość mizerny plan – kontynuuje Ben z westchnieniem, unosząc wzrok na mnie – to bardzo się uczyć.
Wyrywam się śmiechem i kręcę głową, bo brzmi w tej chwili jak ja – rzucając się w wir nauki, jakby to miało ocalić świat.
Ben uśmiecha się, wyczuwając kierunek moich myśli, ale ciągnie dalej. – Chcę szybko zostać ambasadorem atalaksjańskim – prawdziwym. Takim, którego twój ojciec wysyła d






